unspecifiedew

Zawsze tam gdzie ty

Kiedyś było pierwszym źródłem informacji. Wieczorami gromadzili się wokół niego wszyscy domownicy, aby wysłuchać ciekawej historii albo dowiedzieć się, jaka jest sytuacja na froncie. Choć od tego czasu zmieniło się wiele, ma się dobrze, a nawet coraz lepiej. O czym mowa? Oczywiście o radiu!

Do siedziby Radia ZET trudno trafić. Wejście znajduje się w dziedzińcu wewnętrznym, na który można wejść od zupełnie niewiadomej ulicy. Przeciętnego (lub też przypadkowego) ucznia tzw. klasy mat-geo trochę to przerasta. Ale jednak! Udało mi dostać się do wrót czołowej polskiej radiostacji. Teraz trzeba tylko poczekać piętnaście minut na wywiad. Mimo, że na zegarku godzina siedemnasta, panuje tu spory ruch. Ktoś wychodzi, ktoś pali papierosa, ktoś  przygląda się dwójce dzieciaków, które nagrywają coś przed budynkiem… Wreszcie nadchodzi godzina ,,X’’. Nie od razu, ale jednak, pojawia się nasz rozmówca – Michał Aleksandrowicz  przedstawiciel Biura Prasowego Grupy Eurozet! Za pomocą magicznej karty otwiera równie mistyczne bramki i już jesteśmy w zupełnie innym świecie. Wystarczy tylko pojechać na piętro, gdzie sama Monika Olejnik przeprowadza wywiady, a potargany spiker w kapciach przekazuje całemu światu najnowsze wiadomości i już możemy rozpoczynać rozmowę. Pana Michała poznaliśmy wcześniej  na wycieczce naszego (najlepszego!) radiowęzła STEFAN.FM do Radia ZET. Tym razem opowiedział nam o tym, czym radio było kiedyś, czym jest teraz oraz jakie może być za jakiś czas…

Poniżej znajdziecie film z pełnym wywiadem, a jeśli wolicie większą jego część możecie także przeczytać.

Pospolite ruszenie 

Jakie były początki radia w Polsce?

Zależy o jakich początkach mówimy. Jeśli o początkach jeszcze przedwojennych, wówczas sięgamy do roku 1918, kiedy Polska odzyskała niepodległość. Już wtedy pierwsze stacje radiowe nadają w Europie. Polska ma kilkuletnie opóźnienie z racji wojny. Po zakończeniu I wojny trwały oczywiście różnego rodzaju eksperymenty radiowe, jednak stały program Polskiego Radia (w tej chwili Polskie Radio obchodzi 90-lecie) był nadawany od 18 kwietnia 1926 roku. Od tego momentu datuje się historię radiofonii w Polsce. Natomiast jeżeli mówimy o historii radia komercyjnego w Polsce, musimy przenieść się do przodu o szereg lat do roku 1989, kiedy Polska odzyskuje wolność i powstają pierwsze wolne media. W roku 1990 oprócz prywatnych wydawnictw prasowych, takich jak np.  „Gazeta Wyborcza” powstają również komercyjne stacje radiowe. Dwie pierwsze takie stacje w Polsce to: nasza konkurencja z Krakowa – RMF, który wystartował w lutym 1990 roku oraz  kilka miesięcy później my –  Radio ZET (dokładnie 2 września 1990 roku).

Jak zmieniało się radio? Jak ewoluowała jego funkcja?

Początkowo panował straszny chaos. Dziennikarze nie znali się na tym. Tylko Andrzej Wojciechowski (założyciel Radia ZET – przyp.red.) miał doświadczenie, które zdobył w Polskim Radiu i rozgłośniach francuskich. Jednak cała rzesza pierwszych dziennikarzy radiowych była kompletnym „pospolitym ruszeniem”. Byli to ludzie o różnym wykształceniu. I tak jak mówił kiedyś Janusz Weiss, który pomagał Andrzejowi zrealizować jego marzenie, tak naprawdę każdy był od wszystkiego. Musiał znać się zarówno  na newsach – pisać, ale również zajmować się reklamą i umieć być prowadzącym. Na samym początku nazywaliśmy się ,,Radio Gazeta’’. Doradca z Francji, który przyjechał, aby pomóc  Andrzejowi rozwijać stację radiową, powiedział: ”Jak to możliwe, żeby radio nazywało się Radio Gazeta? Przecież radio musi mieć nazwę monosylabową, aby ona dobrze brzmiała na antenie. Skoro macie „Gazeta”, to obcinamy „Ga”, obcinamy „a” i zostaje nam „zet”, więc „radio zet”. Wracając jeszcze do Janusza Weissa, powiedział on, że było to pospolite ruszenie i gdyby nawet chcieli zatrudnić profesjonalistów,  nie byłoby ich fizycznie stać na to. Pomijam już fakt, że dziennikarze, którzy mieli doświadczenie, zdobywali je w Polskim Radiu, które dalekie było od radia nowoczesnego. Początkowo radio było raczej informacyjne. Leciała w nim bardzo różna muzyka – wybierana zgodnie z gustami prowadzących, którzy przynosili swoje płyty i kasety. Panował kompletny miszmasz. Można było w latach 90. na początek usłyszeć muzykę rapową, a Szymon Majewski w swoim programie wieczornym grał np. country. Dochodziło też do takich sytuacji, że podczas zmiany prowadzących, jeden np. kończył piosenką U2, a drugi zaczynał od tego samego utworu, bo akurat pomyślał, że nim fajnie byłoby zacząć.

Promazowieckie czy prowałęsowe? 

To jest początek lat 90., jeszcze nauka tego radia, tworzenie czegoś zupełnie innego, nowego – radia, które zaczęło zapraszać polityków. Byli oni zdziwieni, bo radio nie dawało pytań wcześniej, a audycja nie była nagrywana, tyko  puszczana na żywo. Do tej pory wyglądało to inaczej, nie istniało takie medium w Polsce, które pyta i oczekuje szczerej odpowiedzi, nie takiej, która jest po linii partii czy po linii danej instytucji. Na początku przedstawiciele polityków telefonowali, prosząc o pytania. Gdy dziennikarze pytali Andrzeja, co robić z tymi prośbami, odpowiadał „ nic”. Telefonów było coraz mniej, aż elita polityczna została wyedukowana i przestały one w ogóle napływać. Tak naprawdę Radio ZET było pierwszym medium, które wprowadziło rozmowy z politykami na żywo. Przypomniała mi się pewna historia. Andrzej chciał, żeby sprawiedliwie dzielić czas między polityków. To był czas wyborów prezydenckich, kiedy głównym pretendentami do urzędu byli Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki. Stwierdził, że rano będzie program poświęcony Lechowi Wałęsie, a po południu – Tadeuszowi Mazowieckiemu. Wtedy jeszcze nie było czegoś takiego jak badanie słuchalności radia. W związku z tym wydawało mu się to zupełnie racjonalne. Okazało się, że słuchacze zaczęli postrzegać Radio ZET jako radio polityczne. Ci, którzy słuchali po południu, mówili, że jest to „promazowieckie” radio, a ci którzy rano – ”prowałęsowe”. Andrzej Wojciechowski stworzył więc taki system komputerowy, który miał sprawiedliwie dzielić czas pomiędzy różne opcje polityczne.

Majewski wpada na… innowację 

Radio ZET wprowadziło wiele nowatorskich rzeczy na rynek. Jako pierwsi użyliśmy kostki na mikrofon. Kostka, czyli logotyp na mikrofon informujący, że „tu jest Radio ZET” lub inna rozgłośnia. Dopiero później inne stacje kopiowały to. Podobnie było z muzyką, która w końcu doczekała się systemu nazwanego „Selector”. Program ten pomagał  sensownie, logicznie układać piosenki. Wcześniej wszystko było pozgrywane na kasetach. Były one poukładane w kolejności ich grania. Aż w pewnym momencie Szymon Majewski wpadł do studia, gdzie kasety były skrupulatnie poukładane. I wszystko razem z reklamami itd. wylądowało na podłodze. Wtedy dyrektor techniki stwierdził, że jest to najwyższy czas na unowocześnienie tego. Podobno system ten, jak na tamte czasy, był na tyle nowatorski, że przyjeżdżający do Radia ZET obcokrajowcy otwierali oczy ze zdumienia, widząc że coś takiego istnieje. U nich nadal posługiwano się kasetami.

Ład na antenie 

A jak dzisiaj wygląda dobieranie piosenek?

Jak bada się słuchalność i na tej podstawie je układa? Dzisiaj muzyka w radiu to ponad 70% całego czasu, więc jest to bardzo istotny element programowy. Najważniejsze jest to, żeby całość ze sobą współgrała. Kiedyś radio było pierwszym źródłem informacji. Teraz w dobie internetu zmieniło się to trochę i palmę pierwszeństwa zdecydowanie przejęła sieć. Choć jeszcze w latach 90. ludzie słyszeli pierwsze informacje  w radiu. Jeżeli chodzi o muzykę – dział muzyczny układa piosenki na podstawie własnego doświadczenia oraz badań, które są na bieżąco przeprowadzane. Polegają one na puszczaniu tzw. „hooków” ludziom, którzy oceniają czy piosenka jest fajna czy nie i mając taką wiedzę,  podejmuje się decyzje. Muzyka musi być ułożona w taki sposób, żeby radio płynęło – nie było np. czterech szybkich piosenek tanecznych po sobie lub ostrych przejść pomiędzy spokojną balladą i dynamiczną piosenką. Jeżeli chodzi o rodzaj  muzyki, to Radio ZET jako stacja ogólnopolska musi grać muzykę popularną, czyli z pewnością część z niej nie jest najbardziej ambitna, ale jest ona chętnie słuchana. Choć z drugiej strony można powiedzieć, że jest duże grono odbiorców muzyki disco polo, ale tutaj takiej muzyki się nie usłyszy. Jest to muzyka popularna, ale jednak trzymająca pewien poziom.

W Radiu ZET jest to w pewien sposób podzielone, prawda?

Mamy Antyradio, ZET Chilli… Tak, to jest cała grupa Eurozet. W związku  z tym, że nie każdy słucha muzyki pop, jest też np. wielu fanów muzyki rockowej, stworzyliśmy Antyradio (które 1 czerwca skończy 11 lat). Reprezentuje też pewien styl życia, nieodłączny przy muzyce tego typu. To takie nasze niepokorne dziecko eteru bezkompromisowo rockowe, ale również bezkompromisowe w innych kwestiach. Tam można sobie na antenie pozwolić na więcej, mówić innym językiem niż np. w Radiu ZET. Odbiorca jest zupełnie inny. Tak jak na początku wspominałem, muzyka to jedno, ale , żeby format radiowy był ze sobą w zgodzie, cała reszta programu musi również pasować . Trudno sobie wyobrazić, żeby radio grające disco polo nagle  programowo przeprowadzało dysputy na temat polityki. Bardzo ważne jest, żeby dokładnie zdefiniować grupę docelową, uśrednić gusta tejże grupy i dopiero później pod to robić radio.

Jak wygląda podział pracy w radiu? Kto jest odpowiedzialny za dobór piosenek, sam wygląd audycji?

Zajmują się tym dwa działy. Jest to wspomniany dział muzyczny, który odpowiada za muzykę w radiu oraz dział programowy, który zajmuje się warstwą słowną. Istnieje też trzeci dział – dział informacji, który dba o warstwę słowną, program na antenie (wszystko poza muzyką), ale o pełnej godzinie, czasami w połówkach. Dział informacji, który je przygotowuje – zbiera, jeździ na konferencje. Decyduje, które materiały wchodzą na antenę. Wiadomości Radia ZET trwają około trzech minut –  jest to dużą zmianą w porównaniu do tego, co było kiedyś. Wcześniej serwisy informacyjne co godzinę trwały nawet 15 minut – w tej chwili to jest nie do pomyślenia. Zmienia się społeczeństwo, styl konsumpcji radia i oczekiwania odbiorców. W tej chwili to, na co kiedyś radio miało na wyłączność, czyli szybki przekaz informacji, zagarnął internet. W związku z tym informacje w radiu muszą być krótkie i treściwe, dlatego trwają około 3 minut. Inaczej wygląda to oczywiście w sytuacjach ekstremalnych takich, jak np. katastrofa smoleńska, co całą standardową strukturę rozwala. Taka sytuacja tego wymaga. Ale gdy mówimy o standardzie, to wyróżniamy trzy podstawowe działy w radiu: programowy, informacyjny i muzyczny.

Od zera do spikera 

Jaką drogę trzeba przejść, aby dojść do pracy tutaj?

(śmiech) Nie ma prostej ścieżki, którą można byłoby podążać, aby pracę w radiu znaleźć. Mitem jest, że dziennikarzem (nie tylko radiowym) można zostać tylko po dziennikarstwie, że to jest najprostsza ścieżka kariery. W Radiu ZET pracują dziennikarze z przeróżnym wykształceniem – od iberystyki po SGGW (jak np. Monika Olejnik).  Istotniejsze są: pasja oraz wszechstronna wiedza. Dziennikarz musi mieć coś do powiedzenia zarówno o kulturze, jak i o polityce, o sporcie, ale także o węższych dziedzinach, np.  o medycynie – musi wiedzieć cokolwiek. To jest podstawa: życie społeczne, polityczne, szeroko pojęte kulturalne. Oczywiście w radiu przydałby się głos radiowy, a nie osoba, która nie ma dobrej dykcji, chociaż to także można wyćwiczyć. Dziennikarze radiowi cały czas mają szkolenia z dykcji. Ścieżka do pracy w Radiu ZET na pewno nie jest prosta. Dziennikarze muszą znać języki, a najlepiej kilka, ponieważ czerpią wiedzę z różnych źródeł informacji, często obcojęzycznych. W radiu pracują ludzie, którzy znają zarówno (nie każdy z nich zna wszystkie te języki) rosyjski, niemiecki, angielski jako podstawa, francuski, hiszpański. Te języki pozwalają porozumiewać się i mieć dostęp do informacji praktycznie z całego świata. Zanim trafi się do Radia ZET warto zdobywać doświadczenie wcześniej np. podczas studiów w radiu akademickim (pokroju warszawskiego Radia Kampus). Takich stacji jest w Polsce więcej. W zasadzie w każdym ośrodku akademickim takie radio jest. Na pewno tam można stawiać pierwsze kroki. Patrząc przez pryzmat osób, które tu pracują – są to przeważnie ludzie, którzy zaczynali od radia akademickiego, później była to mała lokalna stacja, następnie trochę większa stacja. I tak szczebel po szczeblu do największych i najważniejszych stacji radiowych w Polsce.

Także Pan mówił nam, że zaczynał w swoim radiowęźle szklonym.

Tak (śmiech), ale ja jestem osobą pozaantenową, więc to jest zupełny przypadek, że znalazłem się w radiu. Chociaż zawsze bardzo chciałem w radiu pracować. Jeszcze jako mały chłopak, grając w kapsle na dywanie, komentowałem mecze. Zawsze chciałem być komentatorem sportowym. Niestety, nie ziściło się. Ale przynajmniej pracuję w radiu, nie na antenie, lecz na zapleczu. Tak naprawdę całe zaplecze radia jest równie istotne jak antena.

Jaki powinien być dobry dziennikarz według Pana?

Z mojej perspektywy to taki, który jest naturalny na antenie. Słuchając programów prowadzących (są to raczej prowadzący niż dziennikarze newsowi) z różnych stacji, nie tylko naszych, odnoszę wrażenie, że część z nich jest autentyczna, a część z nich gra. Jeżeli ta gra jest perfekcyjna – prowadzący nie oszukuje mnie, że jest kimś innym, to wszystko jest w porządku. Kiedy mam poczucie, że jest to aktor trzecioligowy, drażni mnie to.

Najważniejszym zmysłem człowieka jest zmysł słuchu. 

Jak dociera się do odbiory, ocenia skuteczność reklam?

W Polsce radia słucha, około 80% ludzi. Jest to już siła sama w sobie. Oprócz tego radio, ponieważ jest najtańsze, pozwala tę częstotliwość dotarcia do odbiorcy zwiększyć. Działa szybko. Wyprodukowanie reklamy telewizyjnej zabiera mnóstwo czasu. Na stworzenie spotu radiowego wystarczy jeden dzień. Dzięki temu firmy takie jak sieci handlowe, gdy chcą powiedzieć o swojej promocji, wybierają radio. Czegoś takiego nie da zrobić się w telewizji. A nawet jeśli, byłoby to zupełnie nieopłacalne. Nasze medium pozwala dotrzeć do odbiorcy bardzo szybko i bardzo skutecznie.Najważniejszym zmysłem człowieka jest zmysł słuchu. Wcale nie wzroku. Lepiej zapamiętujemy to co usłyszymy, niż to co zobaczymy. Oczywiście są branże, w których sam spot reklamowy może być nie do końca skuteczny. Ale pamiętajmy że współcześnie radio to już nie tylko antena, ale również chociażby cross promocja z internetem. Możemy powiedzieć o pewnych rzeczach oraz je zwizualizować właśnie w internecie. Stąd też jest on i strony www istotne oraz stale rozwijane. Strona Radia ZET to teraz serwis informacyjny z prawdziwego zdarzenia, gdzie można także znaleźć informacje o tym, co radio robi. Jakiś czas temu organizowaliśmy największą w Polsce letnią trasę koncertową Radia ZET i telewizyjnej Dwójki. Tam o tym informujemy. Także Facebook w to wchodzi. Dzięki sieci internetowej radio uzyskało dodatkowe narzędzia promocyjne.

Więc internet i telewizja trochę pomagają i trochę przeszkadzają promocji radia.

Tak, trudno sobie wyobrazić promocję radia bez nośników takich jak telewizja, sieć kin, bilbordy oraz internet. Pamiętajmy, że radio to w tej chwili nie tylko odbiornik FM, ale także internet. Coraz więcej osób deklaruje, ze słucha radia w sieci. Skoro dla internautów zaczyna to być naturalne środowisko do słuchania radia, to oznacza, że trzeba tam być.

Ile mamy aktualnie stacji radiowych w Polsce?

Teraz koncesje ogólnopolskie (pozwalające nadawać na terenie całego kraju) mają tylko: Radio ZET, RMF, Polskie Radio. Wszystkie pozostałe są albo ponadregionalne , albo lokalne. W tej chwili w Polsce mamy około 270 stacji nadających (FM-owych, nie internetowych). To sporo.

Przyszłość polskiej radiofonii 

Jaką wróży Pan przyszłość polskiemu radiu?

W tej chwili ważą się losy, jakie to radio będzie – czy cyfrowe, czy pozostanie stale rozwijanym radiem FM-owym oraz internetowym. Należy wprowadzić rozróżnienie, radio cyfrowe to nie internetowe w rozumieniu KRRiT. Pomysły cyfryzacji radia zaczęły się jeszcze przed pojawieniem się internetu. Patrząc na próby wprowadzenia tego rodzaju radia w innych krajach, nie wygląda to najlepiej. Po pierwsze pociąga to za sobą koszty.  Obecne radioodbiorniki trzeba by zastąpić nowymi. Koszt jednego takiego odbiornika jest szacowany obecnie na około 300 zł. Istnieje wysokie ryzyko, że spadłaby słuchalność radia, a co za tym idzie dochód radia. Będzie trzeba zwalniać ludzi – jakość programu będzie niższa. Zatacza się tutaj, w moim przekonaniu, niebezpieczna pętla. Myślę jednak, że radio jeszcze ostatniego słowa nie powiedziało i w dalszym ciągu ma przed sobą dobrą przyszłość. Pokazują to chociażby wzrosty  z dochodów (z tzw. „tortu reklamowego”). W tej chwili właściwie tylko w trzech branżach medialnych zysk wzrasta. Są to: telewizja, internet i radio (także w jakimś minimalnym stopniu sieci kinowe). Medium, które jest w defensywie, to zdecydowanie prasa. Internet, nie chcę powiedzieć zabija, ale w jakiś sposób szkodzi prasie. Przyszły ciężkie lata dla prasy. Nie jest ona już potęgą. A internet, tak wynika z badań, nie stanowi dla radia zagrożenia. Okazuje się, że internauci słuchający radia w sieci w dwóch trzecich wybierają stacje, mające swoje odpowiedniki w FM-ie. Na razie internet wspomaga radio. I oby tak było dalej!

Zawsze tam gdzie ty

Fenomenem radia jest to, że jest to jedyne medium tła. Tylko ono może towarzyszyć nam gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek robimy. Możemy biegać ze słuchawkami w uszach, jechać samochodem, prasować. Rzadko kiedy w pracy można oglądać telewizję. W samochodzie prowadzić i oglądać telewizję to dość ryzykowne… czytać gazetę tak samo. Radia możemy słuchać w dowolnym miejscu i czasie. To jest jego siła.

Jedna myśl nt. „Zawsze tam gdzie ty”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.