Psy i ludzie – codzienność Palucha

Schronisko to dom dla wielu bezdomnych psów i kotów. Ale czy tylko o tym one marzą? Czy nie chciałyby zmienić swojego losu? Znaleźć ciepły kąt, własny kocyk, zawsze pełną miskę i ludzkie ręce chętne do głaskania? O tym, jak im pomóc rozmawiałam z jedną z wolontariuszek.

Wysiadając z autobusu 124, słyszę głośne szczekanie. Dopiero po przejściu kilkuset metrów widzę schronisko. Przede mną rozciągają się rzędy boksów i bud wypełnionych zwierzętami. Psy w zewnętrznym rzędzie wyciągają szyje i wkładają pyszczki między druty, aby popatrzeć z nadzieją na nowych przybyszów ( “Może tym razem to po mnie przyjechał mój człowiek”?) i z żalem, gdy widzą swoich sąsiadów – innych podopiecznych wyprowadzanych na wybieg przez wolontariuszy.

Pomimo że obecny stan schroniska “na Paluchu” przepełnia mnie smutkiem, a widok zwierząt za kratami ściska za serce, zauważyć można pozytywne zmiany w stosunku do tego, co działo się tu jeszcze osiem lat temu. Przede wszystkim w ciągu tego czasu liczba psów spadła z 2500 do 690. Stało się to za sprawą zwiększonego dofinansowania od władz Warszawy, pozwalającego m.in. sfinansować akcje poszerzające wiedzę o schronisku i reklamujące adopcje zwierząt oraz nieocenionej pomocy i kreatywności wolontariuszy. Ostatnio nawet dyrekcja “Palucha” podpisała umowy z gminami Konstancin i Piaseczno o zwożenie psów z tych obszarów, ponieważ klatki stały puste. O pracy wolontariuszy i działaniach prowadzących do zainteresowania miłośników zwierząt adopcjami miałam przyjemność porozmawiać z panią Beatą – wolontariuszką z dziesięcioletnim stażem.

Najważniejszym zadaniem wolontariuszy są spacery z psami, a zarazem ich socjalizacja, czyli nauczenie poprawnych stosunków z człowiekiem i innymi psami. Te, które są dzikie lub zalęknione, należy najpierw oswoić, aby nadawały się do adopcji. Innym obowiązkiem pani Beaty jest przeprowadzanie procesu adopcyjnego, który jest bardziej skomplikowany niż mogłoby się wydawać. Najpierw potencjalni przyszli właściciele, po wyborze swojego podopiecznego – osobistym lub na podstawie zdjęcia i charakterystyki zamieszczanych w mediach społecznościowych,  przyjeżdżają do schroniska na trzy próbne spacery. Następnie przeprowadzany jest wywiad dotyczący warunków w domu oraz wolontariusz bądź pracownik schroniska jedzie zobaczyć to na własne oczy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dochodzi do adopcji, jednak również po niej występuje kilka wizyt w celu sprawdzenia stanu psa.

Adopcja nie jest zatem prostym procesem, ale reklamy w warszawskiej komunikacji miejskiej, współfinansowane przez miasto, bardzo przyczyniły się do zainteresowania ludzi tym problemem i, w konsekwencji, do spadku liczby podopiecznych schroniska. Uświadomiły także warszawiakom, gdzie należy się udać, jeśli pies czy kot uciekł z domu i nie wraca. Jeśli takie zwierzę trafi “na Paluch” i nikt nie pomyśli, że tam należy go szukać, w najlepszym wypadku znajdzie nową rodzinę, a w najgorszym – umrze z powodu choroby, stresu lub tęsknoty. Schronisko to też dobra alternatywa dla kupna psa z hodowli. Zarówno młodsze psy, jak i starsze mogą być wiernymi towarzyszami, wystarczy dać im szansę. W pracy wolontariuszom i pracownikom schroniska pomocne są chwytliwe hasła, takie jak: Nie kupuj, adoptuj! lub Schronisko to nie wypożyczalnia! To ostatnie podkreśla wielką odpowiedzialność za podjętą decyzję o losie wybranego zwierzęcia.

Niestety, dużym problemem jest zwracanie adoptowanych zwierząt. Dzieje się to nie tylko po paru dniach lub tygodniu, ale również po kilkunastu latach. W drugim przypadku najczęściej psy wracają do schroniska po śmierci swojego właściciela, którego rodzina otrzymuje w spadku mieszkanie lub dom, ale psa “w pakiecie” już nie bierze. Jest to ogromny stres dla zwierzęcia, co tak mocno odbija się na jego psychice, że przestaje jeść, słabnie, choruje i umiera.

Poza reklamami w autobusach, kolejnym sposobem promowania psów z “Palucha” jest zabieranie ich na takie wydarzenia jak “Bieg po lesie: Zabierz Piesia do Międzylesia” lub “Bieg Wegański”. Podczas nich ludzie mogą je poznać lepiej niż tylko na plakatach. Zdarza się, że ktoś tak polubi wypatrzonego psa, że już następnego dnia zaczyna starać się o adopcję. Akcje  mają też drugi cel: podczas wyprawy z psami w teren najlepiej widać ich zachowanie wobec innych czworonogów, dorosłych i dzieci, co jest następnie dodawane do charakterystyki psa znajdującej się na stronie schroniska. Inną, chociaż jednorazową, akcją, o której warto wspomnieć, była sesja zdjęciowa psów w Teatrze Narodowym z aktorami. Oczywiście, problemem jest zawsze dowiezienie psów na miejsce wydarzenia. Początkowo psy jeździły na różnorodne akcje w klatkach umieszczonych w samochodach. Niedawno schronisko zaczęło od miasta wynajmować autobusy, które są znacznie bardziej komfortowe. Wtedy każdy pies jedzie z jednym wolontariuszem. W drodze powrotnej psy, po ciężkim dniu, szczególnie lubią spać na fotelach lub kolanach opiekunów.

Pod koniec naszej rozmowy zapytałam panią Beatę o to, jakie informacje pomagające poprawić życie bezdomnych zwierząt chciałaby przekazać czytelnikom artykułu.. Co prawda tematem artykułu są psy, ale warto wspomnieć i o kotach. „Wolno żyjące koty stanowią element ekosystemu miasta Warszawy. Należy zapewnić im warunki do mieszkania: budę, karmę (w każdej dzielnicy są karmicielki otrzymujące od miasta dofinansowanie), a nie wyłapywać i zwozić do schroniska. Niestety, jest bardzo wysoka śmiertelność kotów, m.in. z powodu stresu i rozprzestrzeniających się chorób. Również domowe koty z obrożami zawiezione do schroniska źle znoszą zmianę środowiska. Najlepiej, zamiast do schroniska, znalezionego kota zanieść do najbliższej kliniki weterynaryjnej i poprosić o odczytanie z chipa z danych właściciela. Można też zrobić mu zdjęcie i rozwiesić w okolicy ogłoszenia.”

Pisałam na początku, że pierwszą rzeczą, którą zauważyłam, były rzędy boksów. Dowiedziałam się, że część psów przebywa w drewnianych domkach lub budach. Jednak dla najstarszych, schorowanych pupili nie jest to wystarczająco dobre miejsce, szczególnie w chłodne i zimne dni. Wolontariusze organizują tzw. bazarki internetowe, na których sprzedają własne wyroby artystyczne (np. biżuterię), obrazy, wypieki i przetwory. Pieniądze przeznaczone są na sfinansowanie pobytu w psim hoteliku lub tymczasowego domu dla starszych i chorych psów, aby mogły na wolności i z bliskim sobie człowiekiem godnie przeżyć ostatnie miesiące życia.

W związku z nadchodzącą zimą, zwierzęta potrzebują czegoś więcej niż dosłownie dachu nad głową. Schronisko “na Paluchu” organizuje zbiórkę koców i ubranek. Więcej informacji na stronie: napaluchu.waw.pl.

 

ZUZANNA CHARKOWSKA