O tym, jak (nie)łatwo nakręcić film

30 września 2017 byłem ze znaczną częścią klasy 1Ej na planie filmowym „Barw Szczęścia”, serialu emitowanego przez stację TVP2 od 10 lat (!), na zaproszenie jednego z aktorów, Kuby Dmochowskiego. Klasa 1Ej dostała ofertę, by grać rolę statystów przy kilku scenach. Czas zdjęć trwał od godziny 6:50 do 16:00, co nam daje w sumie 9 godzin i 10 minut. Przyjechałem o godzinie 9:15 i wtedy zobaczyłem, że kręcenie filmu nie jest wcale tak łatwe, jak niektórzy, widząc grę aktorską, myślą. „Przecież to jest proste, powiedzieliby,  co mam zrobić i bym zrobił.” Będąc na planie, zauważyłem, że sceny trwające minutę nie są wykonywane w 5 minut, a w 30-60. Zauważyłem też, że przygotowanie sceny nie jest czymś, gdzie można sobie pozwolić na to, by umknął ci choć JEDEN szczegół. Czy zatem uważasz, że jesteś gotowy kręcić film z ekipą?

Nie, nie jesteś. Pierwszym problemem jest scenografia. Żeby przygotować scenę, musisz znaleźć sobie miejsce, w którym będziesz kręcił. Jeśli są to sceny w mieszkaniu, wtedy powinieneś kupić wielką halę, w której wykonane zostaną atrapy mieszkań bohaterów. Zawsze można wynająć mieszkania do tego celu, aczkolwiek nie jest to opcja, przy której możesz być pewien, że właściciel nagle nie wypowie umowy. Jeśli jednak grasz sceny w mieście, na przykład przed szkołą czy na ulicy, musisz zadbać o to, by nie znalazły się tam elementy przeczące scenariuszowi, na przykład tablica szkoły, przed którą jest kręcona scena. Gdy przyszedłem na plan, rzeczą, która mi się rzuciła w oczy, była właśnie zdjęta tablica „Szkoła Podstawowa w Józefosławiu”. Kolejnym elementem, który nie może zostać zauważony na planie, są logo znanych marek. Mogą one być pokazane w filmie lub serialu tylko wtedy, kiedy z właścicielem marki jest podpisany kontrakt. W innym przypadku producentom serialu grozi pozew sądowy ze strony danej firmy. Statyści z 1Ej mieli logo zaklejone taśmą klejącą, ponieważ, będąc tłem, nie byli na tyle dokładnie filmowani, by została ona zauważona. W przypadku aktorów trzeba dobrać garderobę tak, by nie trzeba było jej zaklejać ani modyfikować na miejscu. To dalej nie wystarcza – aktorzy muszą przejść charakteryzację. W przypadku takich seriali jak „Barwy Szczęścia” nie jest wymagana całkowita zmiana wyglądu aktora. Potrzebne są podkłady i pudry w celu zmatowienia cery, by się nie błyszczała. Ważny jest też tzw. kamuflaż teatralny, by usunąć blizny na ciele aktora, które nie są pożądane w produkcji (np. na ręce czy na twarzy). Przy scenach, w których pojawia się krew, używana jest sztuczna krew, w postaci płynnej lub skrzepu. Co ciekawsze, skrzep ze sztucznej krwi można nawet zjeść. Mając aktorów, przygotowane miejsce i charakteryzację, wciąż potrzebujesz ekipy i sprzętu, którym będzie można zarejestrować obraz, dźwięk oraz dodać różne ulepszenia. Do kręcenia sceny, w której grało 4 aktorów, która polegała na kłótni i bójce, potrzeba było ekipy, na którą składały się następujące piony: 2 kamerzystów, 2 operatorów mikrofonu, 2 charakteryzatorów, 2 garderobianych, pierwszego i drugiego reżysera, 1 operatora dźwięku, 1 operatora obrazu, 1 operatora rekwizytów, 2 dyżurnych, 3 oświetleniowców (wg nich najważniejsza robota na planie), sekretarka planu, policja, kaskader, kierownik planu oraz operator wózka. Sprzętem użytym do nagrania były: 2 kamery, akcesoria do oświetlenia, wózek na szynach (na którym siedzi kamerzysta), krzesła, krótkofalówki, agregaty prądotwórcze, 2 mikrofony i 6 mikroportów (małe mikrofony przyczepiane do ciał aktorów). Na rysunku jest przedstawiony rzut z lotu ptaka na scenę bójki 4 aktorów. Nie uwzględniona jest na nim policja i zabezpieczenie medyczne.

Jak widać, jest to dużo, nawet bez wyszczególnienia sprzętu użytego w namiocie, na który składają się: monitory (RYŚ-ek i TOM-ek), słuchawki, rejestrator dźwięku, system manipulowania światłem i przysłonami, krótkofalówki. Byłem zdziwiony, dlaczego te monitory są tak nazwane, aż do czasu, kiedy usłyszałem odpowiedź „Żeby wiedzieć kogo opierdzielać”. Czy to starcza? Ani trochę. Wszyscy muszą umieć posługiwać się sprzętem i być zgrani, wiedzieć co mają robić. Dlatego też na początku zdjęć I reżyser, I scenograf i I charakteryzator tłumaczą swoje pomysły swoim II odpowiednikom, którzy później to egzekwują na planie. Nad ujęciami czuwa sekretarz planu, który zapisuje statystyki używane później do montażu, takie jak ilość dubli (powtórzone ujęcia), ilość cięć, użyte rodzaje kadru (z podziałem na średni, szeroki i bliski), uwagi do ujęcia, która kamera była użyta do ujęcia i co najważniejsze, czy ujęcie w ogóle nadaje się do montażu. Jest to oceniane przez plus, minus, lub plus minus. Plus minus oznacza, że reżyser decyduje o losie ujęcia. Przed zagraniem sceny aktorzy czasem muszą się poradzić kaskadera lub konsultanta medycznego, żeby wiedzieć jak upaść, żeby się nie skrzywdzić, ale też, żeby ocenić, czy na przykład pokazanie danych obrażeń ma sens przy określonym urazie, co mnie zaskoczyło, ponieważ myślałem, że reżyser w ogóle nie interesuje się takimi sprawami. Kiedy w końcu zaczyna się scena, aktorzy i ekipa często dostają wytyczne od reżysera na żywo, co daje szansę na uratowanie ujęcia zanim nie będzie się nadawało do puszczenia. Żeby zachować perfekcję, wszystko musi się zgadzać z poprzednim ujęciem, nawet jeśli są to rzeczy pozornie nieważne, takie jak ułożenie włosów, ubrania, (zdarzała się biegnąca charakteryzatorka z grzebieniem i lakierem do włosów), ułożenie statystów. Nie można sobie też pozwolić na błędy przy mówieniu, takie jak „TAKICH JAK TY NIE POWINNO SIĘ CHODZIĆ PO ZIEMI!” albo wdech zbyt małej ilości powietrza przy scenie wykonywania usta-usta. Jednak nie to było zmorą ekipy filmowej. Najgorszą dla niej rzeczą były latające samoloty nad planem filmowym, psujące nawet najlepsze ujęcie. Jeśli jednak scena się uda, to aktorzy i ekipa przechodzą do jej omówienia. Jak się okazało, nieprawdą jest, że aktor i statyści pracują cały czas podczas kręcenia. Czasami aktora nie biorą do sceny, ponieważ nie jest do tego potrzebny, zaś statyści wywoływani są na zasadzie „potrzebujemy dwóch statystów, najlepiej dwóch chłopców”, przez co miałem okazję rozmawiać z resztą statystów oraz z ekipą filmową.

Dlatego, jeśli marzycie o pracy aktora lub kogoś pionu ekipy filmowej, musicie wiedzieć, że jest to długa i ciężka pracy, niekiedy nużąca z powodu powtarzania dubli aż do skutku. Pamiętajcie jednak, że efekt jest bardzo satysfakcjonujący, jeśli został zrobiony z pasją i zaangażowaniem!

ANTONI RAK